Jaką metodą będziesz łowił we wrześniu ?
Spinningową
46% [44 głosów]
Gruntową
41% [39 głosów]
Spławikową
10% [10 głosów]
Muchową
2% [2 głosów]
Inną
1% [1 głos]
Ogółem głosów: 96
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować. Rozpoczęto: 02/09/2010 17:51 Archiwum ankiet
|
|
Wejdz na strone Kliknij
Kliknij na : eigenes Bild anbringen
Wybieramy zdjęcie z dysku.
Nastepnie zaznaczamy: Ich bestätige......
Wpisujemy adres strony: Link .....
I klikamy na : Auf die pinnwand
|
|
30 października na łowisko na Wiśle, nieopodal miejscowości Grabie wybrałem się z wcześniej umówionym kolegą Przemkiem.
Rozstawieni o kilkanaście metrów od siebie, pukaliśmy o dno kopytami i twisterami w poszukiwaniu sandaczy.
Miejsce między dwoma główkami, moim zdaniem było na pierwszy rzut oka 100% siedliskiem niejednego drapieżnika. Nie pomyliłem się,brania były, niestety w żaden sposób nie udało nam się ich zaciąć.
Po kilkunastu rzutach w ciągu kilkudziesięciu minutach, postanowiłem zmienić gumę na " kremowego twistera " z 8gr. główką.

Korzystając z okazji chciałbym podziękować temu który obdarował mnie tą przynętą, prawie pięć lat temu;) a był to ktoś kto pracował wtedy w dziale wysyłkowym - WĘDKARZA POLSKIEGO:| Osoba ta dorzuciła mi wtedy tego twistera gratis, do wędki którą u nich zamówiłem.
Jeszcze raz mu bardzo dziękuję i śle mu wędkarskie pozdrowienia z jak największymi sukcesami nad wodą:@ Myślę że w przyszłości gdy będę znowu coś zamawiał, również będę mógł liczyć na podobną łowną przynętę, którą znowu będę się starał aby szybko nie urwać.
Wracając do połowu....
W pierwszym rzucie, po czasie opadania twistera, w momencie poderwania go od dna, czuje a zarazem widzę lekkie branie na szczytówce pionowo ustawionej wĘdki KONGER- TIGER-CROSS-MAXX-270 UL.
Po zacięciu, rybsko przymurowało do dna i dopiero po kilku dobrych sekundach zaczęło dawać oznaki życia w postaci potężnych szarpnięć.

Przemo widząc że mam do czynienia z nie małą rybą, podchodzi bliżej. Mówię mu że mam na kiju sporawą sztukę która za żadne skarby nie chce opuścić swojej dziury. Czekamy z nadzieją że w końcu odpuści.Po kilku minutach zauważyłem że ryba słabnie, więc przystąpiłem do powolnego pompowania jej.
Łatwo jednak mi to nie szło, murowała mi przy każdym lepszym dla niej momencie, w czasie tym cały czas sprawdzała moją czujność, wyglądało to tak że szła powolutku w górę rzeki po czym nagłym zwrotem odjeżdżała z powrotem w dół. Regulowanie hamulca było potrzebne co kilkanaście sekund.
Ataki jednakże udawało mi się cały czas odpierać, ale nie bez strachu, który wywodził się z tego że miałem za słaby sprzęt na taaaaaką rybę, wędka była na skraju wytrzymałości.
Po prawie 10 minutach doprowadziłem go do brzegu, gdzie pokazał nam się w całej okazałości przepiękny sandacz.
Tuż pod brzegiem zdecydował się na jeszcze jedną próbę ucieczki, lecz i to mu nie pomogło. Kilka minut po 16 gdy Przemo zabierał się za robienie mi fotek z tym waleczniakiem, którego trzymałem już na rękach, odetchnąłem z wielką ulgą
Sandacz mierzył 90cm a ważył 7kg.
Temat na forum |
|
|
|
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.
|
Twoja przeglądarka, to: CCBot/1.0 (+http://www.commoncrawl.org/bot.html) |
|